Everton: właściciel w ogniu krytyki

źródło: własne

Doroczne spotkanie udziałowców klubu okazało się piekłem dla Billa Kenwrighta. Akcjonariusze nie przebierali w słowach i być może przekonać ich do przeprowadzki będzie jeszcze trudniej, niż kibiców.

Reklama

"Jest Pan człowiekiem, który zabił duszę Evertonu". "Pańskie rządy doprowadzą do śmierci tego klubu". To tylko niektóre opinie, jakich wysłuchał na swój temat właściciel Evertonu, Bill Kenwright. Pomysł przeniesienia klubu poza Liverpool zyskał aprobatę większości kibiców, ale wśród akcjonariuszy opozycja jest wciąż silna.

Główne zarzuty dotyczyły odrzucenia przez klub możliwości rozbudowy istniejącego Goodison Park. Kibice przygotowali projekty i zainicjowali analizę możliwości rozbudowy stadionu. Okazało się, że obiekt można powiększyć do 50 000 miejsc, a właśnie tyle ma mieć nowy stadion w Kirkby. Prezes Kenwright bronił się szacowanymi kosztami- przebudowa obecnego stadionu to ok. 250mln funtów. Budowa w Kirkby- tylko 150. Udziałowcy usłyszeli jednak zapewnienie, że jeśli inwestycja pod Liverpoolem nie dojdzie do skutku, klub przebuduje Goodison Park.

Kenwright uznał modernizację obiektu za "plan B". Na trzecim miejscu znalazła się propozycja władz miasta- nowa działka w pobliżu centrum Liverpoolu, przy Scotland Road. Konsultant klubu, planista Christopher Potts uznał, że tereny są zbyt małe na stadion o tej pojemności. Zaistniałaby konieczność budowania jednej z trybun nad drogą, a to mogłoby drastycznie podnieść koszty, i tak wyższe niż w Kirkby. Do tego stadion w Kirkby można będzie w razie potrzeby łatwo rozbudować poprzez zabudowę narożników.

Reklama