Gdańsk: Trudno o radę w sprawie Euro

źródło: trojmiasto.pl

Zakończył się przetarg na firmę konsultingową, która miała określić najlepsze warunki budowy stadionu Baltic Arena. Uroczyste otwarcie kopert nie odbyło się, ponieważ... nie wpłynęła żadna oferta.

Reklama

Renata Wiśniowska, pełnomocnik prezydenta Gdańska ds. budowy stadionu nie załamuje rąk: - Rozpoczynamy negocjacje bez ogłoszenia, czyli bezpośrednie rozmowy z zainteresowanymi firmami – mówi. - Zaproszenia do pięciu firm wysyłamy w poniedziałek. Zwycięzcę wybierzemy na początku września.

Dlaczego do przetargu nie zgłosiła się żadna firma? Najwięcej wątpliwości wzbudził przedmiot zamówienia.

- Zainteresowane firmy zadały nam w tej sprawie około trzydziestu pytań - tłumaczy Wiśniowska. – Wynikało z nich, że dotykający sfery ekonomicznej, finansowej i technicznej zakres przedmiotu jest zbyt szeroki, by jednoznacznie określić termin i kosztorys zamówienia.

Bezpośrednie rozmowy z kontrahentami mają rozwiązać ten problem.

Negocjacje bez ogłoszenia są możliwe tylko po unieważnieniu przetargu - głosi ustawa o zamówieniach publicznych.

Miasto już dawno postulowało jej nowelizację. Mówiono o tym choćby na majowym potkaniu z wicepremierem Gosiewskim. Gdańsk chciał również przedstawić listę inwestycji związanych z Euro 2012 i uzyskać zgodę na ich realizowanie w trybie uproszczonym, czyli właśnie poprzez negocjacje z wolnej ręki. Jednak, póki co, wszelkie postulaty pozostają bez odpowiedzi rządu.

Otwarcie kopert miało nastąpić dokładnie w cztery miesiące od momentu, gdy w Cardiff Polska i Ukraina usłyszały, że będą organizować Euro 2012.

- Jeśli można w ogóle mówić o opóźnieniu, to wyniesie ono tylko dwa tygodnie - podkreśla Antoni Pawlak, rzecznik prezydenta Gdańska. - To pierwsza ofiara niespełnionych obietnic rządu, który ma obecnie ważniejsze sprawy, niż praca nad spec-ustawami. Dodatkowo, w związku ze zbliżającą kampanią, aż strach pomyśleć, co będzie dalej.

Autor: Magdalena Szałachowska, trojmiasto.pl, 18.08.2007

Reklama