Łódź: ŁKS bez stadionu

źródło: Gazeta Wyborcza Łódź

Spółka ŁKS, która prowadzi zespół pierwszoligowych piłkarzy, nie zgadza się na warunki postawione przez miasto. - Za drogo - mówią jej szefowie i chcą negocjować. - Nie zejdę z ceny - zapowiada dyrektor MOSiR.

Reklama

Daniel Goszczyński, właściciel piłkarzy ŁKS, umówił się na wczorajsze południe z Dariuszem Gałązką, dyrektorem MOSiR, żeby sfinalizować umowę w sprawie wynajęcia stadionu przy al. Unii na rozgrywki ligowe. Do podpisania kontraktu jednak nie doszło. Goszczyński wziął umowę do analizy z prawnikami.

Według informacji "Gazety" cena przedstawiona przez miasto wynosiła ponad 12 tys. miesięcznie za samo korzystanie z boiska i szatni. Doliczając do tego opłatę za media, w tym podgrzewanie murawy i oświetlenie, ŁKS musiałby płacić ok. 30 tys. zł miesięcznie. W poprzednim sezonie spółka miała płacić stowarzyszeniu tylko 2 tys. zł.

ŁKS jest w stanie przelewać na konto miasta 12 tys. zł miesięcznie, ale wliczając w to media. - Nie ma takiej możliwości - ucina Gałązka. - To by było poniżej kosztów utrzymania obiektu, a my nie możemy się na to zgodzić. Nie chcemy na tym zarabiać, ale nie będziemy też dopłacać.

- Chcemy jeszcze negocjować wysokość opłat i formalności - zapowiada Jarosław Bielski, prawnik z zarządu ŁKS SSA. - Przede wszystkim chcemy mieć boisko do dyspozycji przez siedem dni w tygodniu, a nie pół godziny w poniedziałek i godzinę w środę. To my chcemy decydować, kiedy będą trenować piłkarze.

Wiele zastrzeżeń piłkarzy budzi też stadion Energetyka, który MOSiR chce udostępnić ełkaesiakom jako boisko treningowe. - On nie spełnia warunków, żeby prowadzić tam normalne zajęcia - uważa Marcin Durasik, rzecznik prasowy ŁKS SSA. - Murawa jest nierówna, nie ma szatni z natryskami.

Szefowie spółki chcą w poniedziałek znów spotkać się z Gałązką, przedstawić swoje argumenty i obniżyć cenę wynajmu. - Myślę, że wtedy podpiszemy umowę - mówi Bielski.

ŁKS musi się spieszyć, bo do pierwszego meczu z Polonią Bytom, w którym łodzianie będą gospodarzami, zostały zaledwie trzy tygodnie. Do tego czasu spółka powinna mieć podpisaną umowę na korzystanie ze stadionu, by w ogóle myśleć o grze na obiekcie przy al. Unii. A oprócz licencji PZPN potrzebna jest także zgoda wydziału spraw obywatelskich Urzędu Miasta Łodzi na organizację imprez masowych. O tę trzeba wystąpić już dwa tygodnie przed pierwszym meczem. Żeby ją dostać, MOSiR musi zainstalować m.in. monitoring głosowy i ponumerować miejsca na stadionie. - I o to wystąpiliśmy do dyrektora Gałązki - mówi Andrzej Pożarlik, pracownik ŁKS SSA.

więcej w Gazecie Wyborczej

Reklama