Łódź: ŁKS będzie grał u siebie

źródło: Gazeta Wyborcza Łódź

Daniel Goszczyński, właściciel drużyny piłkarskiej ŁKS, podpisał umowę z MOSiR na użytkowanie stadionu przy al. Unii.

Reklama

- Nic nie stoi już na przeszkodzie, by klub mógł rozgrywać mecze w Łodzi - twierdzi Edward Potok, prezes Łódzkiego Związku Piłki Nożnej.

Do ostatecznych rozmów zakończonych spisaniem kontraktu doszło wczoraj w gabinecie wiceprezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej. Dotąd spółka nie mogła dojść do porozumienia z miastem, a przyczyną niezgody była - zdaniem Goszczyńskiego - wygórowana cena za wynajęcie obiektu. Początkowo MOSiR, który zarządza stadionem, żądał za korzystanie z boiska ponad 12 tys. zł miesięcznie.

Skutecznym mediatorem okazał się Witold Skrzydlewski, przewodniczący Komisji Sportu Rady Miasta. Już po jego porannym spotkaniu z wiceprezydentem Włodzimierzem Tomaszewskim okazało się, że miasto obniży tę cenę. - Weźmiemy pod uwagę to, że na obiekcie trwają prace przy budowie hali sportowej, które na pewno będą utrudnieniem przy organizacji meczów piłkarskich.

I miasto zgodziło się, by sportowa spółka za korzystanie z głównego boiska oraz pomieszczeń socjalnych płaciła niecałe 7 tys. zł netto. Dodatkowo będzie obciążona rachunkami za wodę, gaz, prąd oraz zapłaci za korzystanie z boiska treningowego ze sztuczną nawierzchnią. Godzina treningu na płycie bocznej będzie kosztować 140 zł.

MOSiR zapewnił sobie, że w przypadku niezapłacenia dwóch kolejnych rachunków przez ŁKS, umowa zostanie wypowiedziana ze skutkiem natychmiastowym. - Wcześniej spółka miała kłopoty z regularnym płaceniem stowarzyszeniu, stąd takie zabezpieczenie - wyjaśnia Dariusz Gałązka, dyrektor ośrodka. Jednocześnie zapowiedział, że do pierwszego meczu ligowego z Polonią Bytom (4 sierpnia) ponumerowane zostaną wszystkie miejsca siedzące, wyremontowane kasy biletowe i zamontowane nowe kołowrotki.

Daniel Goszczyński zaakceptował wynegocjowaną wczoraj cenę najmu stadionu, ale uważa, że i tak jest zbyt wysoka w porównaniu z tymi, które płacą kluby w innych miastach. - Należy pamiętać, że nadal nie mamy też zagwarantowanych boisk treningowych, choć w umowie o budowie hali widowiskowo-sportowej był taki zapis - dodaje sponsor ŁKS.

A w niedzielę przyjedzie do Łodzi delegat PZPN, który sprawdzi zgodność ze stanem faktycznym dokumentów w sprawie przyznania pierwszoligowej licencji, jakie klub przesłał do związku. - Musiałyby zaistnieć niespodziewane wydarzenia, żeby nie pozwolono ŁKS na rozgrywanie meczów przy al. Unii - twierdzi Potok.

Reklama