KSZO Ostrowiec jednak z licencją?

źródło: Gazeta Wyborcza Kielce

Wszystko ma się wyjaśnić po weekendowych spotkaniach władz miasta z Mirosławem Stasiakiem. Strony są blisko kompromisu.

Reklama

- Wierzę, że władze miasta nie pozwolą na sytuację, w której drużyna złożona w większości z ostrowczan nie miała gdzie grać - mówi Sławomir Krawiec, dyrektor KSZO.

Przypomnijmy: w ubiegłym tygodniu Świętokrzyski Związek Piłki Nożnej odmówił przyznania licencji KSZO. Decyzję argumentował brakiem umowy przedłużającej korzystanie ze stadionu przy ul. Świętokrzyskiej oraz ponadmilionowym zadłużeniem wobec ZUS-u, US-u i innych wierzycieli.

Ta druga kwestia jest już rozstrzygnięta. - Część zadłużenia jest spłacana, a pozostała została rozłożona na raty. Skoro KSZO doszedł do porozumienia z wierzycielami, to oczywiście my to zaakceptujemy. Jeśli tylko rozstrzygną kwestię stadionu, bez problemu otrzymają licencję - mówi Szymon Piasta, rzecznik prasowy ŚZPN-u.

Problem jednak w tym, że władze miasta nie godzą się, by na stadionie MOSiR-u grał klub, którego właścicielem jest Mirosław Stasiak. Zgodę na użytkowanie obiektu wydadzą tylko wtedy, gdy sprzeda on wszystkie udziały w ostrowieckim klubie. Nieoficjalnie wiemy, że poważnie zainteresowany jest jeden z ostrowieckich biznesmenów, być może udziałowcem będzie także trener Janusz Jojko.

- Sprawa zmiany właściciela klubu jest w tej chwili bardzo skomplikowana. Liczymy na wyrozumiałość władz miasta - podkreśla dyrektor Krawiec. Wiadomo, że na weekend zaplanowano spotkania prezydenta Ostrowca Jarosława Wilczyńskiego z zarządem KSZO na czele z Mirosławem Stasiakiem.

więcej w Gazecie Wyborczej

Reklama