Pożegnanie ze śląskim stutysięcznikiem

źródło: Gazeta Wyborcza

Stadion Śląski po planowanej modernizacji nadal będzie pośmiewiskiem kibiców. Dlatego trzeba znaleźć porządnego architekta, wyburzyć to, co jest, i zbudować go od nowa! - zaproponowała katowicka redakcja "Gazety". Na salonach władzy i w internecie zawrzało

Reklama

Modernizacja Śląskiego trwa już grubo ponad 10 lat. Mówi się, że pochłonęła 250 mln zł! Zdaniem obecnych władz województwa brakuje mu tylko zadaszenia, na które planowano wydać kolejne 130 mln zł, ale przetarg unieważniono, bo według Urzędu Zamówień Publicznych został źle zorganizowany. Tym samym przepadło 34 mln zł z funduszy europejskich.

- Śląski należy najtańszym możliwym kosztem dokończyć - uważa Janusz Moszyński, marszałek województwa śląskiego. Prace mają rozpocząć się pod koniec 2008 r. i zakończyć w 2010 r. - Parę dni temu usłyszałem, że nie jest pewne, czy do 2012 powstanie stadion w Warszawie. Jest poważne ryzyko, że inni też nie będą mieli gotowych obiektów. A my już mamy gotowy [ok. 47 tys. kibiców - red.], który będzie miał na dwa lata przed Euro zadaszenie.

Tymczasem zdaniem wielu specjalistów najsłabszym punktem oferty Śląska jest właśnie stadion.

Kiedy porównamy wirtualne na razie obiekty w Gdańsku czy Warszawie z nawet zadaszonym Śląskim, widać przepaść. Obiekt w Chorzowie jest archaiczny (dzisiaj nie buduje się w nieckach), niefunkcjonalny (z górnych rzędów nic nie widać), niewygodny i po prostu brzydki. Niestety, kult Śląskiego okazał się jego zgubą.

Kocioł czarownic

Kibicom wydaje się, jakby Śląski miał już ze 100 lat. Tak wrósł w pamięć. To na nim polska piłka święciła największe triumfy. Dotychczas biało-czerwoni trzykrotnie zapewniali sobie tu awans do mistrzostw świata. W Chorzowie grały największe gwiazdy z Alfredo di Stefano i Johannem Cruyffem na czele.

Otwarty został z wielką pompą w 1956 r. podczas tzw. lipcowego święta, upamiętniającego rocznicę Manifestu PKWN. Po 100 tys. widzów zostało 2 tys. pustych flaszek i pół tony makulatury. Za czasów pierwszego dyrektora Tadeusza Ślusarka (1965-80) boiska nie skaziły mechaniczne kosiarki, bo mogły spalić trawę. Specjalne brygady kobiece na kolanach wybierały z trawy samosiejki - mlecze i stokrotki.

Obiekt szybko zasłynął ze wspaniałej atmosfery, angielscy dziennikarze nazwali go "Kotłem Czarownic". - Najbardziej niesamowity był moment wyjścia na boisko. Przechodziliśmy długim tunelem prowadzącym na murawę i słyszeliśmy krzyk widowni. Brzmiał jak narastający grzmot. Aż włos się na głowie jeżył... - wspomina Stanisław Oślizło, gwiazda Górnika Zabrze. Rekord frekwencji pobity został podczas pucharowego spotkania Górnika z Austrią Wiedeń (120 tys. ludzi). To także tu w 1973 r. Jerzy Szczakiel jako jedyny Polak w historii zdobył mistrzostwo świata na żużlu.

Nic dziwnego, że dla wielu kibiców i lokalnych działaczy każdy kamień jest tutaj uświęcony potem naszych piłkarzy. Wieża jest kultowa, tor żużlowy dookoła murawy też. Dlatego wszystkie projekty modernizacji przez ostatnie lata były tak przygotowywane, żeby właściwie nic nie zmienić.

Tymczasem angielskie Wembley ma jeszcze większe tradycje i nie został z niego kamień na kamieniu. Na jego miejscu stoi już supernowoczesny obiekt. To samo zamierzają zresztą zrobić władze Warszawy ze Stadionem Dziesięciolecia.

Chcemy nowego Śląskiego

Dlatego katowicka redakcja "Gazety" zaapelowała: zburzmy Śląski, zatrudnijmy porządnego architekta i zbudujmy nowy, z którego będziemy mogli być dumni!

W internecie zawrzało: "Co prawda Euro nie dostaniecie, ale jak chociaż ten wieśniacki stadion z PRL-u zniknie z powierzchni ziemi i pojawi się coś porządnego, to będziecie do przodu o parę inwestycji" - napisał "wroclawianin". "Gdynianin" opisał pobyt na meczu Polska - Austria: "Kibice super, atmosfera super, mecz emocjonujący do samego końca, ale... potrzebowałbym lornetki, aby zobaczyć piłkę. To jedyny stadion, na którym jak się siedzi, to nie wiadomo, jaki piłkarz jest przy piłce".

- Zamiast reanimować trupa, zbudujmy nowy, niepowtarzalny Stadion Śląski, który stanie się ikoną regionu - podchwycił nasz pomysł architekt Robert Konieczny, którego dom w Opolu uznano w tym roku za najlepszy na świecie. - To jak łatanie starej drogi, dach niczego nie zmieni. Gdy powstaną stadiony w Gdańsku, Wrocławiu i Warszawie, nasz Śląski będzie już przestarzały.

Konieczny jest przekonany, że Śląsk powinien ogłosić wielki, międzynarodowy konkurs architektoniczny na zupełnie nową arenę. - To będzie ikona regionu i motor do dalszego jego rozwoju. Stadion, którego świat nie widział. Mamy na Śląsku silnego ducha piłkarskiego, teraz brakuje mu tylko ciała - dodaje Konieczny.

Nie wyrzucę 200 mln zł

Władze województwa obstają przy swoim. - Nie jest łatwo teraz powiedzieć, że 200 mln zł już wydanych na stadion trzeba wyrzucić na śmietnik - wyjaśnia marszałek Moszyński. - Oprócz tego koszt rozebrania stadionu to 30 mln zł. Nie uśmiecha mi się oskarżenie o niegospodarność.

Moszyński twierdzi, że nie da się wybudować nowoczesnego stadionu za 300 mln zł: - To się w innych miastach za chwilę okaże. Realnie licząc, trzeba na to 500-600 mln zł. Załóżmy, że mamy 150 mln zł w budżecie województwa. Nie wierzę, że coś dołożą prywatni inwestorzy. Tak będzie do czasu, aż nasze zespoły zaczną grać regularnie w Lidze Mistrzów.

Źródło: Gazeta Wyborcza, 30.04.2007.

Reklama