Widzew zniszczy chuliganów

źródło: gazeta.pl

Na stadionie przy al. Piłsudskiego wybudują nowe sektory, na które bez okazania dowodu osobistego nikt nie wejdzie.

Reklama

Widzew ma dosyć chuliganów. W tym sezonie łódzki klub już kilka razy musiał płacić za ich wybryki. W sumie na kary przeznaczono już 31 tys. zł. Po derbach Łodzi - rozgrywanych na stadionie ŁKS - podczas których pseudokibice Widzewa spalili flagi rywali i rzucali racami, władze klubu z al. Piłsudskiego zdecydowały się podnieść ceny biletów. - Nie będziemy płacić za chuliganów - zapowiedziano.

Niestety wyższe ceny nie odstraszyły chuliganów, a przynajmniej nie wszystkich. Podczas sobotniego meczu znów dali o sobie znać. Grupa pseudokibiców chciała przerwać ogrodzenie i dostać się do sektora zajmowanego przez kibiców Górnika Zabrze. Szybka interwencja policji i ochrony (musieli użyć m.in. miotaczy gazu) ostudziła jednak ich zamiary. - Delegat PZPN nie miał do nas żadnych zastrzeżeń - opowiada Grażyna Dziegiecka, kierownik do spraw bezpieczeństwa łódzkiego klubu. - Zajścia sprowokowali chuligani Górnika. Zaczęli jeszcze przed meczem, bo tuż przed przyjazdem na stację kolejową zaciągnęli hamulec ręczny i z torów pozbierali kamienie. Przed wejściem na stadion ochrona zabrała im 23 race, ale i tak kilkanaście wnieśli. Prowokowali naszych kibiców, rzucali w nich, palili szaliki Widzewa. Niestety, nie wszyscy wytrzymali i grupa kretynów chciała się z nimi bić.

Ta "grupa kretynów", o których mówi Dziegiecka, siedziała na sektorze C, najbliżej trybuny gości. - Mamy dosyć chuliganów. Zabawa się skończyła - zapowiada Dziegiecka. Jeszcze w środę ruszyć ma budowa nowego ogrodzenia. Za trybuną gości i istniejącą już strefą buforową powstaną dwa sektory - pierwszy na 170 miejsc, drugi na 400. - Będziemy sprzedawać na nie tylko bilety imienne. Będziemy znać nazwisko, numer pesel każdego kibica oraz dokładnie miejsce, na którym powinien siedzieć. Dzięki monitoringowi będziemy dokładnie wiedzieć, kto rozrabiał. Skończyła się anonimowość.

W Widzewie liczą się z tym, że poniosą spore koszty m.in. na budowę nowych ogrodzeń oraz pewnie stracą część wpływów z biletów, bo nowe sektory zapewne nie wypełnią się do ostatniego miejsca. - Niestety taka jest cena walki z chuligaństwem - wyjaśnia kierownik. - Musimy zapewnić komfort oglądania meczów normalnym ludziom, bo nawet ci spod zegara odcinają się od wandali.

W klubie czekają też na zakończenie policyjnego dochodzenia dotyczącego poprzedniego meczu na stadionie przy al. Piłsudskiego z BOT GKS Bełchatów. Chuligani - także z sektora C - rzucali wtedy m.in. kamieniami i racami w stronę sektora zajmowanego przez kibiców gości. Widzew musiał zapłacić za nich karę - 15 tys. zł, ale przekazał też policji kryminalnej nagranie, na którym widać sprawców. - Wiem, że śledztwo już się kończy. Być może już w tym tygodniu dowiemy się, kim są chuligani zarejestrowani na filmie. Wtedy wytoczymy im sprawę z powództwa cywilnego.

Zobacz także:

Reklama