Stadion na razie poszedł do kosza

źródło: gazeta.pl

Nie będzie unijnych pieniędzy na miejski stadion w Łodzi. Projekt nie przeszedł nawet pierwszego etapu weryfikacji.

Reklama

Prezydent Jerzy Kropiwnicki złożył w Urzędzie Marszałkowskim wniosek o sfinansowanie z funduszy Unii Europejskiej budowy stadionu na 60 tys. widzów. Całkowity koszt inwestycji miał wynieść około 300 mln zł, a władze miasta chciały, żeby Unia sfinansowała go w 90 proc. Na tak wielkim obiekcie - oprócz meczów łódzkich drużyn - organizowane byłyby także imprezy o randze międzynarodowej.

Aplikację złożono w ostatniej chwili. Zgodnie z procedurą powędrowała do urzędu marszałkowskiego, który po analizie i akceptacji miał przesłać ją do Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. Jeśli wniosek znalazłyby uznanie urzędników, rada ministrów mogłaby go wpisać na listę inwestycji, które zostaną dofinansowane bez konieczności przeprowadzania konkursu.

Wniosek utknął już w urzędzie marszałkowskim, bo nie spełniał wymogów formalnych. - W ogóle nie odpowiada standardom - twierdzi Elżbieta Hibner, wicemarszałek województwa odpowiedzialna m.in. za fundusze unijne. - Sam stadion nie gwarantuje rozwoju regionalnego, a Bruksela nie daje pieniędzy na inwestycje sportowe.

Urzędnicy miejscy nie chcą komentować sytuacji. - Wniosek nie wrócił jeszcze z sejmiku. Do czasu otrzymania uwag nie będziemy ustosunkowywać się do informacji mediów - ucina Marzena Korosteńska, zastępca rzecznika UMŁ.

Marszałek Hibner widzi jeszcze cień szansy na uratowanie projektu. - Stadion to jeden z priorytetów wiceprezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej - mówi. - Dlatego usiądziemy wspólnie i zastanowimy się, jak napisać ten wniosek raz jeszcze, żeby mógł być wpisany do programu dotacji unijnych. Wierzę, że nie straciliśmy szansy na otrzymanie pieniędzy przypadających na lata 2007-2013.

autor: Jacek Grabarski

Reklama