MŚ 2014: odległe marzenia Brazylii i Kolumbii

źródło: ACM, PAP / gazeta.pl

Brazylia i Kolumbia chciałyby zorganizować 20. piłkarskie świata w 2014 r., ale na razie południowo-amerykański mundial pozostaje dla tych krajów w sferze odległych marzeń.

Reklama

Już dziś, na siedem lat przed planowanym turniejem, mnożą się wątpliwości. Najwięcej zastrzeżeń jest do wydolności transportu i komunikacji Brazylii. A sieć komunikacyjna to jeden z kluczowych czynników powodzenia tak gigantycznej imprezy.

Ostatni pociąg do Sao Paulo odjechał z dworca Central w Rio de Janeiro kilka lat temu i nie zanosi się na przywrócenie komunikacji kolejowej między tymi miastami.

Pasażerowie tłuką się autobusami po dziurawych drogach, narażeni na napady grasujących po traktach band lub decydują się na podróż powietrzną. Tymczasem brazylijskie lotnictwo cywilne trwa w kryzysie od czasu największej w jego dziejach katastrofy z 29 września 2006 roku. Zginęły wówczas 154 osoby. W ostatnich dniach sytuację pogarszały strajki kontrolerów ruchu powietrznego, źle opłacanych i pracujących na przestarzałym sprzęcie. Konsekwencją strajków były liczne opóźnienia lub wręcz odwoływanie lotów.

Kolumbia nielojalna

Poza Brazylią zainteresowanie organizacją Pucharu Świata 2014 wyraziła także Kolumbia. Termin zgłoszeń minął 18 grudnia.

Turniej finałowy MŚ 2014 powinien odbyć się w Ameryce Południowej, zgodnie z zasadą rotacji kontynentalnej, stosowanej przez Międzynarodową Federację Piłki Nożnej (FIFA). Jednakże FIFA już oznajmiła, że poszuka innych kandydatów, jeśli Konfederacja Piłkarska Ameryki Południowej nie przedstawi kandydatury spełniającej jej surowe kryteria.

Trzy lata temu federacje krajowe Ameryki Łacińskiej uzgodniły jednomyślnie poparcie dla Brazylii, jako jedynego kandydata kontynentu. Tymczasem w połowie grudnia 2006 r. Kolumbia wyłamała się i pod wpływem prezydenta Alvaro Uribe zgłosiła się do "wyścigu" o mundial. Natychmiast została potępiona przez brazylijskie media za te nielojalność.

Przestępczość i niszczejące stadiony

Oba wielorasowe kraje, o niezaprzeczalnych walorach krajobrazowych, odstręczają jednak zagranicznych turystów reputacja niebezpiecznych rejonów świata. W Brazylii przemoc zdarza się głównie w miastach. Niedawno porwano z ulicy dwóch znanych sędziów... A w Kolumbii szerzą się napady w interiorze. Pod rządami prezydenta Uribe, w ostatnich czterech latach, spadła przestępczość w miastach, ale niektóre prowincje wciąż są kontrolowane przez przestępcze grupy, które podsycają nadal, trwającą 42 lata wojnę domową.

Dla obu krajów poprzednie próby zdobycia organizacji mistrzostw świata kończyły się szybkimi rezygnacjami. Kolumbia dostała imprezę 1986 r., ale wycofała się na dwa lata przed turniejem finałowym z powodu kryzysu ekonomicznego. Mistrzostwa przejął Meksyk.

Brazylia kandydowała do organizacji MŚ 2006, ale wycofała się na trzy dni przed decydującym głosowaniem, które zakończyło się (w lipcu 2000 r.) korzystnie dla Niemiec. Zainteresowanie społeczeństwa kampanią o MŚ było słabe, a opozycja silna, łącznie ze sprzeciwem legendy brazylijskiego futbolu Pelego, który uznał pomysł za marnotrawstwo pieniędzy.

Obecnie Kolumbia i Brazylia musiałyby zainwestować znaczne fundusze w budowę nowych stadionów. Stadion Metropolitano w Barranquilla to jedyny kolumbijski obiekt, który prawie spełnia kryteria FIFA. W Brazylii jedynie Arena de Baixada w Kurytybie miałaby szanse przejść pomyślnie surowe testy kwalifikacyjne. Słynna Maracana, jak inne giganty zbudowane w Brazylii w latach 1950-1980, rozpada się...

"Kraje muszą mieć marzenia"

Oba kraje są przekonane, że zdołają przyciągnąć inwestorów, ale żadnych konkretnych planów poprawy infrastruktury nie przedstawiły. Jak dotąd ograniczają się do optymistycznych słów. - Możemy to zrobić. Możemy dokonać koniecznych inwestycji, a kraj musi zacząć myśleć o wielkich zamierzeniach. Kraje muszą mieć marzenia, muszą mieć wielkie dokonania - powiedział niedawno wiceprezydent Kolumbii Francisco Santos.

W podobnym tonie wypowiada się prezydent Brazylii Luiz Inacio Lula da Silva. - Futbol jest największą pasją kraju i zasługuje on na goszczenie mistrzostw. Udzielę wszelkiego poparcia prezesowi Brazylijskiej Konfederacji Piłkarskiej, byśmy mogli, po 64 latach, mieć w Brazylii mundial - powiedział prezydent.

Reklama