Stadion pobożnych życzeń

źródło: Gazeta.pl

Ambitny plan i wyjątkowo niepewny sposób jego realizacji - tak wygląda przyszłość stadionu Hetmana

Reklama

Kilka miesięcy temu władze Białegostoku ogłosiły, że wielki sport to jeden z priorytetów rozwoju miasta. Po długich staraniach magistrat przejął stadion Hetmana, trwały również przymiarki do skomunalizowania hali Włókniarza i przebudowy stadionu lekkoatletycznego przy Zwierzynieckiej. W sumie potrzeba na to kilkuset milionów złotych. Tych na razie jednak nie ma i nie wiadomo, czy w ogóle będą.

Na listę bez konkursu

Pierwotnie wojewoda i prezydent miasta środków na ten cel chcieli szukać w programie dla Polski wschodniej, utworzonym przez rząd dla wyrównania przepaści cywilizacyjnej dzielącej dwa brzegi Wisły. Okazało się jednak, że nawet stadion Hetmana, miejsce historycznych już triumfów wielkiej niegdyś Jagiellonii, trudno uznać za czynnik służący rozwojowi regionu. W założeniach programu nie było miejsca dla obiektów sportowych.

W tej sytuacji magistrat zdecydował się na inne źródło finansowania - Regionalny Program Operacyjny. W jego ramach do Podlaskiego w latach 2007-2013 trafić ma ponad 630 milionów euro. Ten fundusz będzie następcą działającego od dwóch lat ZPORR-u, dzięki któremu między innymi przebudowuje się właśnie część białostockich ulic. Różnica polega na tym, że w RPO nie wszystkie projekty muszą startować w konkursie o fundusze. Część najważniejszych dla regionu projektów zostanie przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego wpisana na listę inwestycji strategicznych, z gwarancją finansowania.

Stolica regionu skorzystała z tej możliwości i wszystkie trzy obiekty zgłosiła Urzędowi Marszałkowskiemu, który przygotowuje strategiczną listę. - Wpisaliśmy na nią tylko stadion Hetmana. Pozostałe dwa obiekty będą musiały starać się o pieniądze w konwencjonalny sposób, w konkursie. Już teraz inne miejscowości regionu skarżą się, że Białystok weźmie większość - mówi dyrektor Cezary Ołdakowski zajmujący się w Urzędzie Marszałkowskim unijnymi funduszami.

Po obniżce wymagań

Do samego stadionu Hetmana też ma pewne zastrzeżenia. A właściwie do kwoty, której domaga się na jego przebudowę miasto. Chociaż miesiąc temu wiceprezydent Białegostoku Marian Blecharczyk mówił, że potrzeba na to około 50 milionów złotych, w zgłoszonym wniosku widnieje dwa razy większa kwota.

- Mamy nadzieję, że do października, czyli do czasu, w którym zamkniemy listę projektów strategicznych, magistrat będzie wiedział dokładnie, ile na stadion potrzeba pieniędzy. Bo 100 mln zł wydaje się kwotą wziętą z sufitu - uważa dyrektor Ołdakowski.

Z nieoficjalnych informacji uzyskanych w resorcie rozwoju regionalnego wynika, że takie zawyżanie wartości może zdyskwalifikować cały projekt. - Regionalny Program Operacyjny nie jest workiem bez dna. Musi wystarczyć dla wielu podmiotów. Megalomanię będziemy tępić - tłumaczy anonimowo jeden z urzędników.

Na konkretne wyliczenia, ile będzie kosztowała przebudowa stadionu, trzeba trochę poczekać. Nie tak dawno temu magistrat zapowiadał szybkie ogłoszenie konkursu na opracowanie koncepcji architektoniczno-organizacyjnej przebudowy. Do tego jednak potrzeba decyzji o warunkach zagospodarowani terenu. A ta według zapowiedzi magistratu ma zapaść w październiku.

Autor: Jakub Medek, Gazeta Wyborcza

Reklama