Stalowa Wola: Plany są ambitne, a na remont nie ma

źródło: Echo Dnia

W Stalowej Woli ma powstać stadion, który będzie wizytówką miasta. Na razie nie ma jednak nawet małych pieniędzy na dostosowanie do norm i piłkarze grać mają w Gorzycach.

Reklama

Stalowa Wola może za kilka lat szczycić się będzie pięknym, zadaszonym stadionem piłkarskim na osiem tysięcy miejsc. Na razie jednak niezbędnej modernizacji wymaga obecny obiekt. Nie spełnia warunków pozwalających na grę w II lidze i piłkarze Stali muszą grać w Gorzycach.

Prezydent miasta Andrzej Szlęzak zaprezentował ambitny projekt stadionu. Do 2010 roku obiekt miałby zostać przebudowany tak by osiągnął osiem tysięcy miejsc siedzących pod dachem oraz miał oświetlenie.

Ambitne plany

- Głównym materiałem, jeżeli chodzi o zadaszenie, byłby metal oraz stal, co nawiązywałoby do hutniczych tradycji miasta – przekonuje Andrzej Garstka, projektant, który opracował plan przebudowy stadionu. – Da to niesamowity efekt i Stalowa Wola nie będzie miała się czego wstydzić. Jeżeli chodzi o obiekt do 10 tysięcy miejsc siedzących, to będzie on jednym z najciekawszych w Polsce.

Stadion należy do Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, koszty jego utrzymania ponosi miasto. Na przebudowę potrzeba aż 20 milionów złotych. Dlatego pieniądze na ten cel byłyby uwzględnione w kolejnych budżetach miasta do roku 2010, w grę wchodzą także pieniądze z funduszy unijnych na rozwój „Ściany Wschodniej”. Pierwsze prace ruszyłyby wiosną przyszłego roku. Plany są ambitne, ale to już czwarty w ostatnich latach projekt przebudowy stadionu i wcześniejsze trzy pozostały tylko na papierze...

- Ten jest pierwszy, który zostanie zrealizowany – deklaruje Andrzej Szlęzak. – Nowy stadion będzie wizytówką miasta.

A Stal ma grać w Gorzycach

Kibiców piłkarskich plany ucieszą, ale wszyscy zadają sobie pytanie, kiedy piłkarze Stali, którzy awansowali do drugiej ligi, będą mogli grać wreszcie u siebie. Bo na razie stadion w Stalowej Woli nie nadaje się do gry w drugiej lidze. Polski Związek Piłki Nożnej nie udzielił zgody na rozgrywanie w tym miejscu ligowych spotkań i popularna „Stalówka” będzie musiała występować w sąsiednich Gorzycach. A to na pewno powód do chluby dla 70-tysięcznego miasta nie jest...

- Jeżeli dobrze pójdzie, nasi piłkarze będą mogli grać w Stalowej Woli już pod koniec pierwszej rundy, która startuje 29 lipca – uważa Andrzej Szlęzak. – Mamy projekt niezbędnych zmian, by spełnić wymogi. Dlaczego nie zaplanowaliśmy wcześniej odpowiedniej modernizacji stadionu? Nie możemy opierać się na domniemaniach, czy zespół będzie grał w drugiej lidze, czy nie. Zresztą prace były zaplanowane niezależnie od tego, w której lidze będzie grał, ale wcześniej remontowany był basen.

Klubu nie stać na remont

Na razie trzeba zamontować 1500 krzesełek, monitoring, przeszklone boksy dla piłkarzy i trenerów, specjalny „rękaw”, wyprowadzający drużyny ze stadionu do szatni. Obecny pokój trenerów musi być zaadaptowany na pokój dla ligowych sędziów piłkarskich. Łącznie potrzebne jest na to 360 tysięcy złotych.

- Tych pieniędzy w budżecie miasta nie ma i wykluczone, byśmy sami ponieśli koszty modernizacji – jasno stawia sprawę prezydent Stalowej Woli. – Dlatego kierujemy propozycję do klubu, do Stali Stalowa Wola, by poniósł połowę kosztów. Nie może być tak, że miasto wykłada aż 70 procent pieniędzy na sportową działalność, a klub pozostałą część. Inna sprawa, że te 180 tysięcy złotych ze strony miasta można byłoby przeznaczyć na budowę drogi w Specjalnej Strefie Ekonomicznej, co dałoby dodatkowych 200 miejsc pracy. A od awansu piłkarzy na razie nie przybyło ani jedno nowe miejsce pracy...

Prezydent chce dzielić się kosztami modernizacji stadionu z klubem, ale Stali na to nie stać. Przyznał to Marek Jarecki, dyrektor sportowy klubu.

- Nie mogę wypowiadać się za cały zarząd klubu, ale we własnym imieniu – mówi dyrektor. - Na zarządzie na pewno jednak za takimi rozwiązaniami głosować nie będę.

Zakulisowe rozgrywki

Może się więc okazać, że z planów modernizacji stadionu wyjdą przysłowiowe nici, a kibice ze Stalowej Woli będą musieli oglądać swoich pupili przez cały najbliższy sezon w sąsiednich Gorzycach. Tym bardziej, że prezydent Szlęzak nie widzi za bardzo, jak sam przyznał, możliwości współpracy z prezesem Stali Bronisławem Żakiem. Pomiędzy oboma panami trwają mało zrozumiałe zakulisowe rozgrywki, związane prawdopodobnie ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi. W sierpniu wygasa umowa, na podstawie której klub administruje placem targowym i czerpie z tego zyski. Nie zostanie ona jednak przez miasto przedłużona, co ogłosił prezydent. Oby w tej przepychance nie stracili ci, którzy powinni być najważniejsi, czyli kibice.

Arkadiusz Kielar, Echo Dnia, wydanie z dnia 19.07.2006

Reklama